Jest coś głęboko ironicznego w tym, że projekt ustawy mającej chronić kredytobiorców frankowych wraca do sejmowych komisji dokładnie w tygodniu, gdy media opisują, jak przez dekadę systematycznie sabotowano ich prawa w sądzie. W centrum tej afery stoi prominentny polityk Koalicji Obywatelskiej – tej samej partii, która dziś z uporem forsuje ustawę mającą frankowiczom pomagać. Posiedzenie komisji odwołano bez słowa wyjaśnienia. Tydzień później wybuchła afera. Cztery dni po wybuchu afery komisja znów się zbiera – jakby nic się nie stało. W marcu 2026 roku TSUE wydał już kilka ważnych wyroków, nadchodzą kolejne. Zbieżność wszystkich tych dat wydaje się przypadkowa. Ale konsekwencje polityczne – już nie.
Projekt, którego nikt nie chce – a jednak wraca
Drugie posiedzenie połączonych Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka oraz Komisji Gospodarki i Rozwoju zaplanowano na 26 marca 2026 roku, godz. 12.00. To termin wyznaczony po tym, jak marcowe spotkanie odwołano bez podania przyczyn i bez wskazania nowej daty. Rząd wraca do tematu z determinacją, która przy bliższym spojrzeniu zdaje się odwrotnie proporcjonalna do liczby faktycznych zwolenników projektu.
Projekt ustawy frankowej (druk sejmowy nr 1758) nie podoba się niemal nikomu. Frankowicze są przeciw – ich prawnicy od miesięcy dokumentują wady zapisów, które w teorii mają przyspieszyć postępowania, a w praktyce mogą je wydłużyć. Sprzeciwia się też sektor bankowy: prezes Związku Banków Polskich Tadeusz Białek pisał wprost do marszałka Sejmu już w listopadzie 2025 roku, że banki obawiają się sprzeczności ustawy z nadchodzącymi wyrokami TSUE. Sądy? Radzą sobie bez specustawy lepiej niż ktokolwiek się spodziewał.
200% wskaźnik opanowania wpływu | 93,5 tys. nowych pozwów frankowych | 127 tys. wyroków frankowych wydanych |
Źródło: dane Ministerstwa Sprawiedliwości za rok 2025
Sądy nie tylko nadążają z orzekaniem – wydają wyroki szybciej niż wpływają nowe sprawy. Wskaźnik pokrycia frankowego wpływu we wszystkich sądach wynosi ok. 135 proc. Polska scena legislacyjna reaguje zatem na kryzys, który w dużej mierze sam się już rozwiązał. Komu w takim razie potrzebna jest ta ustawa?
Kto jest za, kto przeciw? Mapa politycznych sojuszy
Wbrew temu, co mogłoby się wydawać, projekt ustawy frankowej nie przebiega przez Sejm gładko, nawet po stronie rządzącej koalicji. Oto jak wygląda mapa politycznych postaw wobec druku 1758 na podstawie dotychczasowych głosowań i wypowiedzi posłów:
| Ugrupowanie | Stanowisko | Komentarz |
| KO (Koalicja Obywatelska) | Za projektem | Główny inicjator, projekt pochodzi z MS kierowanego przez koalicję |
| PSL-TD | Za – z zastrzeżeniami | Popiera ideę, ale oczekuje poprawek chroniących konsumentów |
| Polska 2050 | Sceptyczna | Wiceprzewodniczący komisji sygnalizował wyraźne wątpliwości podczas grudniowego posiedzenia |
| Lewica | Krytyczna | Najbardziej krytyczna partia koalicji podczas pierwszego czytania w październiku 2025 |
| PiS | Przeciw | Złożyło wniosek o odrzucenie projektu w grudniu 2025 – wniosek przegłosowany 16 do 27 głosów |
| Konfederacja i Republikanie | Przeciw | Jedyne ugrupowanie, które wprost opowiedziało się za odrzuceniem już podczas pierwszego czytania |
Matematycznie koalicja rządząca dysponuje w obu komisjach stabilną większością – łącznie 20 posłów koalicji wobec 18 z opozycji w Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka. Projekt ma zatem techniczne możliwości, by przejść. Pytanie polityczne jest jednak inne: czy koalicjanci w przededniu wyborów, w atmosferze afery Getin-Giertych, będą chcieli za niego głosować?
Afera z Getinem: premia za brak wyroku warta 8,7 mln zł
19 marca 2026 roku portal WP.pl opublikował reportaż przygotowany m.in. przez dziennikarza śledczego Szymona Jadczaka. Materiał ujawnił mechanizm działania kancelarii obsługującej Getin Noble Bank w sporach frankowych po 2014 roku. Podmiotem tym były Giertych Kancelarie Prawne – firma prawna prowadzona przez Romana Giertycha, dziś członka Platformy Obywatelskiej (wstąpił w czerwcu 2025 roku) i wiceprzewodniczącego klubu parlamentarnego Koalicji Obywatelskiej – funkcję tę odzyskał 12 marca 2026 roku, trzy dni przed wybuchem afery.
„W standardowych umowach kancelarie zarabiają więcej, gdy wygrywają sprawy lub doprowadzają je do ugody. W przypadku umowy Getin Noble Banku z kancelarią Giertycha premia należała się za brak wyroku w określonym czasie – mechanizm, który w praktyce premiował przeciąganie postępowań.”
— na podstawie reportażu Szymona Jadczaka, WP.pl, 19 marca 2026
Szczegóły umowy zawartej w maju 2014 roku są na tyle osobliwe, że trudno je zbyć wzruszeniem ramion. Miesięczne wynagrodzenie bazowe wynosiło 30 tys. zł netto plus VAT. Do tego zwrot kosztów podróży i noclegów. Kluczem całej konstrukcji były jednak premie – naliczane nie za wygraną, lecz za opóźnienie wyroku. Łączne wynagrodzenie kancelarii z tej umowy miało sięgnąć 8,7 mln zł brutto.
12 lat w sądzie – i nic do odzyskania
Mechanizm ten odczuli bezpośrednio uczestnicy pozwu grupowego przeciwko GNB, złożonego w 2014 roku – trwającego zatem już przez 12 lat. Przez pewien czas jako tzw. interwenient uboczny działał w tej sprawie Sebastian J. (pseudonim „Foka”) – bliski współpracownik Giertycha i jednocześnie posiadacz kredytu we frankach. Formalnie interwenient uboczny powinien wspierać stronę, do której przystępuje – czyli konsumentów. Jak wynika z relacji medialnych, jego działania prowadziły do przedłużania postępowania. Z procesu wycofał się w październiku 2021 roku. Sprawa wciąż nie jest prawomocnie zakończona.
⚠ Kluczowy fakt prawny
Nawet jeśli sąd wyda wyrok stwierdzający abuzywność klauzul w umowach frankowych GNB, uczestnicy 12-letniego procesu grupowego nie odzyskają żadnych pieniędzy. Bank przechodzi postępowanie upadłościowe, a pierwszeństwo w zaspokajaniu roszczeń z masy upadłościowej ma Bankowy Fundusz Gwarancyjny – nie indywidualni kredytobiorcy.
Co TSUE już rozstrzygnął – i czego ustawa zdążyła nie uwzględnić
Banki i pełnomocnicy konsumentów mają jeden wspólny argument przeciwko pośpiechowi: TSUE w ostatnich miesiącach nie milczał. Tylko w ciągu ostatnich 9 miesięcy Trybunał wydał kolejne wyroki bezpośrednio wpływające na to, co projekt ustawy próbuje regulować.
| Sygnatura / data | Czego dotyczy | Znaczenie dla ustawy |
| C-396/24 (Lubreczlik) 19 czerwca 2025 | Zakwestionował możliwość żądania przez bank zwrotu całego nominalnego kapitału niezależnie od spłat konsumenta | Potwierdził teorię dwóch kondykcji; banki nie mogą stosować teorii salda |
| C-902/24 (Herchoski) 22 stycznia 2026 | Zarzut potrącenia przez banki: dopuszczalny, ale warunkowy – wymagalność roszczenia banku dopiero po prawomocnym wyroku | Odebrał bankom narzędzie presji finansowej w trakcie procesu; dezaktualizuje część art. 5 projektu |
| C-753/24 (Rzepacz) 16 kwietnia 2026 | Przedawnienie roszczeń banków o zwrot kapitału – pytanie prejudycjalne SO w Warszawie | Wyrok jeszcze nie zapadł. Może radykalnie zmienić zasady, na których opiera się projekt ustawy |
| C-510/25 data nieznana | Teoria salda vs. teoria kondykcji – pytanie prejudycjalne polskiego sądu | Może bezpośrednio podważyć kluczowe założenia projektu, jeśli TSUE wyda wyrok niekorzystny dla banków |
Źródła: prawo.pl, frankowicze.net, bankowebezprawie.pl; wyroki oznaczone kursywą jeszcze nie zapadły (stan na marzec 2026)
Innymi słowy: zanim projekt ustawy frankowej wejdzie w życie, TSUE może wydać co najmniej dwa kolejne wyroki, które zmienią realia prawne, na których projekt się opiera. Sam ZBP podniósł ten argument podczas grudniowego posiedzenia komisji w 2025 roku. Jak relacjonował portal prawo.pl, bankowcy wskazywali, że „nie byłoby sensu tworzyć teraz przepisów, które musiałyby w niedługim czasie być nowelizowane, aby uwzględniać kolejne wyroki TSUE.” Co znamienne – raz podzielają tu zdanie z kredytobiorcami.
Wiewiórowska-Domagalska: ewolucja stanowiska, która nie uszła uwadze
Dr Aneta Wiewiórowska-Domagalska, pełnomocniczka ministra sprawiedliwości ds. ochrony praw konsumentów i współautorka projektu, jest postacią, której ewolucja stanowiska dokumentuje całą historię tej ustawy – lepiej niż niejedna analiza.
Zacznijmy od roku 2024. W wywiadzie dla prawo.pl opublikowanym w kwietniu 2024 roku Wiewiórowska-Domagalska mówiła bez ogródek:
„Czas na ustawę, taką o jakiej była mowa przy poprzednich wyborach prezydenckich, minął. Mamy tak ułożoną linię orzeczniczą, że znalezienie rozwiązań, które nie naruszałyby przepisów unijnych i nie prowokowałyby pytań o konstytucyjność byłoby bardzo trudne, a wręcz niemożliwe przy próbie uzyskania kompromisu między interesami stron.”
— dr Aneta Wiewiórowska-Domagalska, prawo.pl, kwiecień 2024
To jest dokładnie ten sam projekt, który dziś popiera i broni. Rok później, w marcu 2025 roku, ton był już zupełnie inny:
„Trzeba się zdecydować, czy chcemy, by wymiar sprawiedliwości był traktowany jako najlepsza lokata na rynku, czy jako narzędzie do dochodzenia przynależnych obywatelom roszczeń.”
— dr Aneta Wiewiórowska-Domagalska, wywiad dla Rzeczpospolitej, 17 marca 2025
Najgłośniej jednak zrobiło się po artykule opublikowanym na łamach Rzeczpospolitej 3 lutego 2026 roku, zatytułowanym „W końcu rzeczywisty przełom w orzecznictwie frankowym”. Pełnomocniczka przekonywała w nim, że wyrok TSUE z 22 stycznia 2026 roku (C-902/24 Herchoski) „potwierdza ponad wszelką wątpliwość, że rozwiązania przyjęte w przygotowanej przez Ministerstwo Sprawiedliwości ustawie frankowej realizują standard unijny i z wyczuciem wpisują się w standardy ochronne orzecznictwa TSUE.”
Reakcja środowiska frankowego była natychmiastowa i ostra. Sami opublikowaliśmy szczegółową analizę wskazując, że teza pełnomocniczki jest „co najmniej dyskusyjna”: wyrok C-902/24 faktycznie dopuścił warunkowe potrącenie przez banki, ale jednocześnie wyraźnie potwierdził, że roszczenie banku staje się wymagalne dopiero po prawomocnym wyroku stwierdzającym nieważność umowy – co radykalnie ogranicza możliwość stosowania potrącenia jako narzędzia presji. Portal FrankNews.pl poszedł dalej, nazywając artykuł „niedopuszczalną manipulacją” i wskazując, że pełnomocniczka „opanowała do perfekcji sztukę czytania między wierszami” – pomijając prokonsumenckie akcenty wyroku.
„Rok 2024: ustawa frankowa jest niemożliwa i niebezpieczna konstytucyjnie. Rok 2026: wyrok TSUE potwierdza jej doskonałość. Takie zwroty bywają efektem przemyśleń. Bywają też efektem zmiany stanowiska służbowego.”
Wady prawne projektu: art. 5 i 18, które budzą konstytucyjne obawy
Prawnicy reprezentujący kredytobiorców – mecenas Karolina Pilawska, mecenas Wojciech Bochenek, mecenas Marcin Lizurek i mecenas Daniel Szczubełek – prezentowali na grudniowym posiedzeniu komisji (grudzień 2025) szczegółowe argumenty merytoryczne przeciwko dwóm kluczowym artykułom:
Dwie główne wady konstytucyjne projektu:
Art. 5 – zarzut potrącenia tuż przed wyrokiem apelacyjnym. Projekt pozwala bankom podnosić zarzut potrącenia aż do zakończenia postępowania w II instancji. Oznacza to, że kontrola zasadności takiego zarzutu byłaby jednoinstancyjna – bez prawa do normalnej apelacji. Jeśli wartość przedmiotu zaskarżenia nie przekracza 50 tys. zł, niedostępna jest nawet skarga kasacyjna do Sądu Najwyższego. To zagrożenie dla konstytucyjnego prawa do sądu.
Art. 18 – przedawnione roszczenia banków. Przepis pozwala sędziemu na uwzględnienie przedawnionego roszczenia banku z uwagi na „względy słuszności”. Frankowicze obawiają się, że de facto reaktywuje to roszczenia, które z mocy prawa wygasły – i prowadzi do sytuacji, w której przedawniony dług do banku wraca do życia na sali sądowej.
Co znamienne, nawet wśród posłów koalicji rządzącej podczas grudniowego posiedzenia komisji było widać wyraźny sceptycyzm wobec tych zapisów. Przewodniczący komisji i wiceprzewodniczący z Polski 2050 sygnalizowali wątpliwości publicznie – co jest rzadkim widokiem, gdy mowa o projekcie własnego ministerstwa.
Polityczny timing, który trudno racjonalnie uzasadnić
Gdyby ktoś celowo szukał najgorszego możliwego momentu do wznowienia prac nad projektem ustawy frankowej, trudno byłoby wybrać lepiej niż tydzień po wybuchu afery Getin-Giertych.
„Każdy sprawny strateg wyborczy powiedziałby koalicji: poczekajcie. Niech temat GNB przycichnie. Nie wzniecajcie ognia debaty o ustawie mającej pomagać frankowiczom w tygodniu, gdy główne strony mediów opisują, jak tym samym frankowiczom utrudniano dostęp do sądu.”
Pośpiech ma swój powód – i jest to powód prozaiczny. Ministerstwo Sprawiedliwości pracuje nad projektem od prawie dwóch lat. Jeśli ustawa nie zostanie przyjęta ekstremalnie szybko – w sądach może być mniej niż 100 tys. frankowych spraw, TSUE wyda kolejne wyroki, a projekt stanie się politycznym wrakiem – dowodem na to, że resort przez dwa lata produkował legislację, której nikt nie chciał i nikt nie potrzebował.
Co frankowicze zapamiętają: głosowania i nazwiska
Frankowicze to kilkaset tysięcy aktywnych uczestników sporów sądowych – elektorat, który przez lata przekonywał się, że polityka go zawodzi, a który dziś jest znacznie lepiej zorganizowany niż dekadę temu. Masowa akcja mailowa na skrzynki poselskie przed grudniowym posiedzeniem komisji pokazała skuteczność tej mobilizacji.
Posłowie głosujący za projektem w obecnej atmosferze biorą na siebie ryzyko, że kontekst afery GNB nie zniknie. Reportaże śledcze mają długie życie w Internecie. Skarga do Okręgowej Izby Adwokackiej w Warszawie w związku z publicznymi komentarzami mec. Giertycha na temat przebiegu pozwu grupowego ma być złożona lada dzień. Mecenas Beata Komarnicka-Nowak – która zapowiedziała skargę – wskazała, że komentarz Giertycha (odnośnie jakości pozwu grupowego) narusza zasady etyki adwokackiej zakazujące publicznej krytyki pracy innych pełnomocników.
„Kredytobiorcy, którzy przez 12 lat czekają na wyrok w procesie grupowym przeciwko GNB, rozumieją różnicę między politykiem deklarującym wsparcie a politykiem, który faktycznie działa w ich interesie.”
Podsumowanie: projekt w pułapce własnego kontekstu
Projekt ustawy frankowej wraca do Sejmu z zestawem problemów, który od grudnia 2025 roku nie zmalał. Wady prawne art. 5 i 18 pozostają nieusunięte. TSUE wydał w ostatnich miesiącach wyroki, które dezaktualizują część założeń projektu – i wyda kolejne zanim ustawa mogłaby wejść w życie. Sądy radzą sobie bez tej ustawy i radzą sobie coraz lepiej. Sektor bankowy sam przyznaje, że projekt może być sprzeczny z nadchodzącym orzecznictwem unijnym.
Do tego dochodzi kontekst afery Getin-Giertych. Postępowanie grupowe trwa. Skarga do izby adwokackiej ma być złożona lada dzień. Medialne echa reportażu nie cichną.
Pytanie, które pozostaje bez odpowiedzi:
W 2024 roku Wiewiórowska-Domagalska mówiła, że czas na tę ustawę minął. W 2026 roku mówi, że TSUE ją potwierdził. Banki mówią, że ustawa jest ryzykowna – a jednak koalicja forsuje projekt dalej. Jeśli nie dla frankowiczów, nie dla sądów, nie dla banków – to dla kogo?
Na odpowiedź poczekamy do 26 marca 2026 roku, godz. 12.00. Frankowicze – i tak zapamiętają.
Źródła: WP.pl/Szymon Jadczak (reportaż 19.03.2026), Rzeczpospolita (wywiady i artykuły A. Wiewiórowskiej-Domagalskiej 03.02.2026, 17.03.2025), prawo.pl (analiza wyroku C-902/24, relacje z komisji), chf24.pl (analiza projektu i wyroku TSUE), frankowicze.net (omówienie wyroków TSUE), FrankNews.pl (komentarz do artykułu pełnomocniczki MS), bankowebezprawie.pl (C-753/24), money.pl (wywiad z mec. Komarnicką-Nowak), Onet/TVN24 (funkcja Giertycha w KO), dane MS za rok 2025.





